Company Name

Toteramy – Hyde Park

Polecam trzy tomy "Kronika Słowian" Witolda Chrzanowskiego (a później bym przeszedł do Handelsmana, Manteuffla i innych). Od tego bym wyszedł. Jeśli zaś chodzi o język słowiański, to polecam dwie książki (źródła) dotyczące łaciny oraz łacino-polsko-francuskiego słownictwa: "Grammatica linguagae latinae" oraz "Słownik polsko-łacińsko-francuski" Litwińskiego (pisany w staropolszczyźnie). W słowniku jest mnóstwo zwrotów łacińskich (jako łacińskie obce zwroty w słowiańskim, np. polskim) a Gramatyka daje obraz transformacji języków słowiańskich krajów pod egidą Kościoła katolickiego. Jest jeszcze "Lud Słowiański" w czterech tomach. To pismo poświęcone dialektologii i etnografii Słowian. Wszystkie te trzy dzieła są dostępne online na CBN Polona lub w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej (w WBC Lud Słowiański, a te dwa w CBN Pol). Ale to wszystko nie jest w języku angielskim, jednak mogą się przydać w twoim tłumaczeniu z słowiańskiego na angielski.



Nie wiem jak w Simon the Sorcerer II zawiązać o barierkę linę i wejść do bagna z wiadrem... Tzw. używam do tego młotka, ale nie wiem na co kliknąć młotkiem z liną, aby zawiązać ją o tą barierkę, której nie widzę... Która to barierka?

I jeszcze jedno pytanie: Czy Simona da się zapisać? Mam wgranego patcha do XP i tłumaczenie typu w kapeluszu bez polskich znaków... (są jakieś niemieckie jakby znaczki, zamiast ą, ę, ć, ż, ź itp.). Czy mam zły patch? Nie mogę też podświetlić rzeczy F10, bo gra się wyłącza i muszę od nowa wszystko przechodzić...



Tutaj proszę zamieszczać cytaty wraz z tłumaczeniem polsko - hiszpańskim.
Do tłumaczeń służy osobny dział 'Centrum tłumaczeń on-line'
Dodatkowo cytat może być i po łacińsku, na przykład
wpisujesz cytat łaciński z odpowiednikiem polskim i tłumaczysz na język hiszpański.

Jeżeli baza zamieszczonych cytatów będzie odpowiednio duża, zrobi się ładny dział na stronie. Pozdrawiam.



..od ponad godziny usiluje znalezc jakis translator lacinskiego i hebrajskiego (z angielskigo lub polskiego), zalezy mi na tlumaczeniu zwrotow i oryginalnej pisowni (w hebrajskim)...cholera jak sie spieszy to znalezc nie mozna... :mad:



Z brodą ale fajne.

Oto polska kandydatura do Nagrody Darwina:

Szczecińska prokuratura badała, czy pracodawca jednego z miejscowych murarzy nie popełnił przestępstwa, nie zapewniając mu bezpiecznych warunków pracy. Oto treść pisma poszkodowanego murarza do prokuratury:

Szanowni państwo, w raporcie jako przyczynę wypadku podałem: "próba samodzielnego wykonania pracy". W piśmie stwierdzili Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienie. Sądzę, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzypiętrowego budynku. Kiedy zakończyłem pracę, stwierdziłem, że mam ponad 150 kg. cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem się nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić je w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do ściany. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie, trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać 150 kilowy ciężar.
W raporcie o wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry - straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego pietra spotkałem się z opadającą beczką - to tłumaczy pękniętą czaszkę i złamany obojczyk.
Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie trzymać mocno linę pomimo bólu i ran.
W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów, więc w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego pietra ponownie spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł - złamane tylko trzy żebra.
Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach nie mogłem wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina spadla na dół i połamała mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek.



Oto polska kandydatura do Nagrody Darwina:

Szczecińska prokuratura badała, czy pracodawca jednego z miejscowych murarzy nie popełnił przestępstwa, nie zapewniając mu bezpiecznych warunków pracy. Oto treść pisma poszkodowanego murarza do prokuratury:

Szanowni państwo, w raporcie jako przyczynę wypadku podałem: "próba samodzielnego wykonania pracy". W piśmie stwierdzili Państwo, że powinienem podać pełniejsze wyjaśnienie. Sądzę, że poniższe szczegóły będą wystarczające.
Jestem z zawodu murarzem. W dniu wypadku pracowałem sam na dachu nowego, trzypiętrowego budynku. Kiedy zakończyłem pracę, stwierdziłem, że mam ponad 150 kg. cegieł porozrzucanych wokoło. Zdecydowałem się nie znosić ich na dół pojedynczo, lecz spuścić je w beczce, używając liny na bloku przytwierdzonym do ściany. Po zabezpieczeniu liny na dole wszedłem na dach i zawiesiłem na niej beczkę załadowaną cegłami. Potem zszedłem na dół i odwiązałem linę, a następnie, trzymając ją mocno, zacząłem powoli opuszczać 150 kilowy ciężar.
W raporcie o wypadku napisałem, że ważę 80 kilogramów. Możecie sobie państwo wyobrazić, jak duże było moje zaskoczenie nagłym szarpnięciem do góry - straciłem orientację, nie puściłem jednak liny. Nie muszę dodawać, że ruszyłem do góry w raczej szybkim tempie, po ścianie budynku. W połowie drugiego pietra spotkałem się z opadającą beczką - to tłumaczy pękniętą czaszkę i złamany obojczyk.
Zwolniłem trochę z powodu beczki, ale kontynuowałem gwałtowne wciąganie nie zatrzymując się, aż kostki mojej prawej ręki nie weszły w blok. Na szczęście pozostałem przytomny i byłem w stanie trzymać mocno linę pomimo bólu i ran.
W tym samym czasie beczka z cegłami uderzyła o ziemię. W wyniku uderzenia jej dno pękło, a zawartość wypadła. Pozbawiona cegieł beczka ważyła już tylko 25 kilogramów, więc w tej sytuacji zacząłem gwałtownie spadać i w połowie drugiego pietra ponownie spotkałem się z beczką, która tym razem wznosiła się do góry. W efekcie mam pęknięte kostki i rany szarpane nóg. Spotkanie to opóźniło mój upadek na tyle, że odniosłem mniej obrażeń przy upadku na stos cegieł - złamane tylko trzy żebra.
Z przykrością muszę stwierdzić, że gdy leżałem obolały na cegłach nie mogłem wstać ani się poruszać, a ponadto przestałem trzeźwo myśleć i puściłem linę. Pusta beczka ważąca więcej niż lina spadla na dół i połamała mi nogi.
Mam nadzieję, że udzieliłem Państwu wyczerpujących odpowiedzi potrzebnych do zakończenia postępowania w mojej sprawie. Teraz już Państwo zapewne rozumieją, w jakich okolicznościach wydarzył się mój wypadek.


.

 

 

 

 

 

 

Copyright Toteramy – Hyde ParkAll Rights Reserved
 

 

Design by: DesignersPlayground